Ostatnio moje życie to jedna wielka zagadka. Do końca nie wiem, co robię i jakie są przyczyny moich działań... Tkwię teraz w jakiejś cholernej karuzeli, która bezustannie zatacza koło i raz zatrzymuje się kierując mnie w stronę szczęścia, a innym razem wręcz pcha mnie w otchłań nędzy uczuciowej i żałosnych przypadków... Od września znam Patryka i od tego czasu próbowaliśmy się umówić. Świadomie go zwodziłam, odwoływałam spotkania, bo był zbyt pewny siebie, nie przejmowalam się, kiedy odpłacał mi tym samym, ale nastąpił dziwny przełom i zaczęłam się nim interesować. Okazało się, że coś nas łączy i że nie tylko ja to czuję. Pisał, że coraz częściej o mnie myśli, zaczęliśmy się coraz cześciej przypadkowo spotykać, po prostu na siebie wpadać. Kilka dni temu rozmawialiśmy calkiem długo i czułam, że chce mi powiedzieć tak wiele, ja jemu też... Jego spojrzenie zaczęło mi sprawiać dziwną przyjemność, po prostu motyle w brzuchu robiły swoje... a teraz czar prysł. Ja się zaangażowałam i koniec zabawy. Teraz czas na ciszę... Cholera! przeciez tym razem chciałam, żeby coś z tego wyszło...
Inny kolega, któremu poświęciłam już kilka wierszy tutaj, kiedy zobaczył, że jego znajomi się mną interesują zaczął również działać i pomimo tego, że jest cholernie przystojny (Pan M.) i kusi mnie każdym gestem nie mogę się poddać... bo w tym przypadku nie ma nawet wątpliwości, ze chodzi mu tylko o sex. Piszemy o tym nawet często, bo trudno zachować czyste myśli przy takim mężczyźnie, jak on, posuwamy się w rozmowach (wirtualnych) dosyć daleko, bo ostatnio dowiedziałam się, że jego bokserki robią się niebezpiecznie ciasne... i pewnie jakby mi któregoś dnia nie zależało na tym jak to się rozwinie, kto się o tym dowie i co będzie potem napisałabym w ciemno: przyjedź i weź mnie... Nie ukrywam, ze ja też mam swoje potrzeby a od mojego "drugiego pierwszego razu" z panem C. sex to dla mnie strefa archiwalna choć miałam już tyle okazji... to tym razem wiem, że byłabym zadowolona, bo facet mnie kręci i spełniona, bo sa ku temu powody... ALE to kolega, czy nawet przyjaciel Patryka więc ta opcja puki sytuacja z Patrykiem się nie wykalaruje jest tylko zapasem w razie poważnej potrzeby...
Dzisiaj z kolei wyszłam pobiegać i spotkałam się z Snorkiem, którego znam z pracy. Nie jest wyjątkowo przystojnym chłopakiem, ale potrafi mnie rozśmieszyć i zaskoczyć, co potwierdził całując mnie na dobranoc... I teraz musze się delikatnie wymiksować z tej sytuacji, choć ostatnia podobna sprawa do dzisiaj sie za mną ciągnie ale o tym innym razem...